Report of he exhibition
IMMERSION KAPLICA VR Collaboration Marceli Adamczyk and Jozef Pilat
/08/09/2017/WWA

„Ty, to nie jest sztuka. Ty no spoko, spoko, tylko nie mam tej apki. Pożycz telefon, mój padł. Obyczaje. Może być. Zajebiste.“

Na wystawy chodzę podobnie jak wszyscy – najczęściej w celach towarzyskich. Podobnie było teraz. Znam i lubię działania Jozefa i Marcela. Wsiadłem w tramwaj. Koniec ogórkowego sezonu sprowadził do Kaplicy całkiem sporo osób. Spóźniłem się na samo otwarcie, nie wiem czy były przemowy czy nie. Wchodząc na wystawę nie czytałem opisu. Raczej nie był potrzebny. W sympatycznie obskurnej przestrzeni jeszcze sympatyczniejszy syf. Ciuchy, wino, obklejony gołą babą telewizor. Na pierwszy rzut oka nieudane zaliczenie ze sztuki mediów. Albo może właśnie klasyczna wystawa przebrzmiałej jak piosenki Norbiego sztuki obiektu. Oczywiście tej najlepszej – z konkretnie dorobionym wąsem*. Całe szczęście wesoła wernisażowa atmosfera to nie była zmyła. Chłopacy w prosty i skuteczny sposób stworzyli ekspozycję „z dupy” zgrabnie równoważąc ją z tym co można było zobaczyć dzięki apce Augment. Czyli tak. Między rozlanym podczas werniksu winem leży wydruk a4. Miś panda pośród jakiś znaczników. Skanuję go aparatem jak klasyczny QR kod. Wyrasta Bambus 3d. Można się zbliżyć, obrócić, zrobić fotę. Dość prymitywne 3D ale tworzy idealny kontrast z otoczeniem. Czysty obrazek w telefonie kontra zdziadziała ekspozycja. Podobnie z pozostałymi , dość prostymi metaforami 3D. Proste, wydawałoby się bardzo suche, ale lekkie. 
- Chciałbym dowiedzieć się, co artysta miał na myśli- pytał się w kółko Dawid – informatyk, szukając modeli 3D na poziomie „Avatara”. Chłopakom zrenderowanie tytułowej animacji zajęło 5 dni, myślę, że to mówi samo za siebie. Lecz on szukał zdecydowanie mocniejszego przekazu, którego najzwyczajniej na świecie tam nie było. Kolejny z widzów podczas naszej wspólnej rozmowy na fajce był zdecydowanie bardziej krytyczny. Grzmiał :”To nie jest sztuka! To nie jest malarstwo, to nie jest dokończone. Tak nie może być!” Przez chwilę miałem wrażenie, że nie miał zainstalowanej aplikacji do oglądania wystawy. Albo po prostu traktował to zbyt poważnie.
W powietrzu unosiła się atmosfera dwóch miesięcy spędzonych przez Jozefa i Marcela w Pradze. Czuć, że byli też w Berlinie, wsadzili sobie gdzieś akademickie smuty i zrobili bardzo szkicową, świeżą wystawę. Zabawili się profesjonalnie kontrastem ekspozycji, lekko, z przymrużeniem oka. Zdecydowanie do przodu. In plus dla beki. In plus dla sztuki.

Stefan Kornacki

* „Dorabianie piździe wąsów“ – zjawisko w sztuce polegające na ratowaniu nieudanego pomysłu często grafomańskim opisem.

SHARE: